Dzisiaj wrzucam na świecznik temat świadczenia 500+. Generalnie spodziewam się fali hejtu, ale temat jest istotny.
Nie jestem zwolennikiem tego świadczenia, chociaż je pobieram. Tak wiem teraz zostanę określony jako hipokryta i wyleje się na mnie wiadro pomyj, ale spoko mam wodę to się wykąpie, są ludzie co takiego komfortu nie mają. Jednak skoro kasa leci z podatków, także moich to czemu mam nie pobierać skoro milionerzy nawet pobierają, bo im się należy.
Zastanówmy się jednak ile tak na prawdę warte jest dzisiaj te 500 zł. Biorąc pod uwagę wzrosty cen towarów i usług oraz wprowadzenie lub podwyższenie pierdyliarda podatków od czasu uruchomienia dodatku, to połowę tej kwoty tak na prawdę zabierają nam zanim ją dadzą. Tylko w tym roku m. in. opłaty śmieciowe, cukrowe, mocowe do tego podwyżka podatku za posiadanie psa.
Swoją drogą zastanawia mnie dlaczego tylko właściciele psów są poszkodowani i muszą płacić dodatkowe daniny, skoro już samo posiadanie psa nie jest tanie. Dlaczego za kota nie ma podatku? Hmm.. czyżby to miało związek z pewnym prezesem? Ironizuje, bo podatek ten istnieje od dawna, ale mimo wszystko on dziwi.
Wracając do tematu osobiście uważam, że zamiast wydawać miliardy na świadczenia lepiej oddać te pieniądze ludziom w innej formie. Sam wolałbym, aby Państwo zapewniło publiczne żłobki i przedszkola na odpowiednim poziomie, a nie że w dużych miastach na jedno wolne miejsce jest 100 chętnych dzieci. Uda się nielicznym reszta musi płacić za prywatne. Obiady w szkołach, wyprawki dla uczniów, darmowa komunikacja dla nich. Jest tyle rzeczy, które można by dać zamiast gotówki, której wartość z roku na rok spada. Dzięki temu w naszych portfelach zostawało by więcej niż te 500 zł miesięcznie. Dodatkowo wszelkie daniny w formie kasy zachęcają patologie do wykorzystywania tego niekoniecznie do celów do jakich zostały stworzone.
Wiem, że są rodziny dla których to 500+ to jest ratunek i dzięki temu dają radę przetrwać. Im się faktycznie te pieniądze należą i niech je dostają. Uważam jednak, że powinien być limit dochodu. Ja wolę inną formę wsparcia, bo wtedy mam pewność, że te wszystkie pieniądze nomen omen z naszych podatków są spożytkowane faktycznie z korzyścią dla dzieci i rodzin.
Komentarze
Prześlij komentarz